Zapomnij o produktywności urządzeń Blackberry, wygranych w wielozadaniowości

smartphone

W lipcu zeszłego roku przeniosłem się na Blackberry. Z biegiem czasu, gdy znalazłem i zainstalowałem aplikacje, było coraz wolniej. Wyglądało na to, że aplikacje były drugą myślą, a Blackberry nigdy nie był przeznaczony do ich uruchamiania.

Nie zrozum mnie źle, naprawdę podobał mi się strumień Tweetów (dzięki nowej aplikacji Twitter), aktualizacje Facebooka, połączenia i wiadomości tekstowe w jednym oknie. To, czego nie mogłem sobie poradzić, to próby wyczyszczenia alertów, aby faktycznie odebrać telefon. Zanim doszedłem do rozmowy, mój rozmówca był w poczcie głosowej. Nic nie mogłoby być bardziej frustrujące. W końcu… to TELEFON!

Problem polega na tym, że potrzebuję telefonu ORAZ innych narzędzi. Potrzebuję Twittera, Facebooka, LinkedIn, Evernote, Map, wizualnej poczty głosowej i mnóstwa innych narzędzi, aby przetrwać dzień. Ciągle piszę SMS-y do moich dzieci i otrzymuję wiadomości od klientów przez wszystko oprócz telefonu. Potrzebuję maszyny, która potrafi wykonywać wiele zadań.

Jestem facetem od Apple – z dwoma komputerami MacBookPro, nowym Time Machine, AppleTV i szafą pełną przestarzałych Apple. Byłem facetem od Windowsa przez ponad dekadę, kiedy przyjaciel Bill Dawson namówił firmę, dla której pracowaliśmy, aby dostarczyła mi mojego pierwszego MacBooka Pro. Nigdy nie oglądałem się za siebie! Nie jestem kultowym facetem ani snobem Apple – zdaję sobie sprawę, że Apple jest naprawdę świetny tylko dlatego, że kontrolują sprzęt ORAZ oprogramowanie. To duża przewaga nad firmą taką jak Microsoft, która musi zaprogramować nadęty system operacyjny działający na nieskończonej ilości sprzętu.

Ale nie dostałem iPhone'a. Kupiłem droida. Mamy już w domu iPhone’a – moja córka chciała go mieć, a ponieważ ma mnie owiniętego wokół małego palca, kupiłem go dla niej. Za każdym razem, gdy do niej dzwonię, brzmi, jakbyśmy krzyczeli z dwiema puszkami i sznurkiem między nami. Przepraszam AT&T, jakość twoich połączeń jest do niczego. Zawsze mogę powiedzieć, kiedy dzwonię do kogoś na iPhonie, ponieważ dźwięk dzwonka brzmi jak grająca stara, porysowana płyta. To naprawdę okropne.

Nie wybrałem też iPhone'a z powodu coraz bardziej irytującego zarządzania Apple w stylu dyktatora, jeśli chodzi o aplikacje. Ich zniesławianie Adobe to nic innego jak kiepski gust… Adobe przez lata było bardzo dobre dla Apple. Nie chcę też tworzyć aplikacji w Objective C. Próbowałem. To jest do bani. Skończyłem.

Wolałbym przejść na potężny telefon z elastycznością, świetną integracją z Google oraz swobodą aplikacji i dostosowywania. Mogę stracić część swojej produktywności, którą miałem na początku z Blackberry… ale teraz mam dostęp do wielozadaniowości. Myślę, że na dłuższą metę połączenie może być praniem.

Jeden komentarz

  1. 1

Co o tym myślisz?

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są dane komentarza.