Microsoft: Proszę, dodaj mnie do swojej listy mailingowej Ferrari

Czas na tyradę. (Gdybyś mógł mnie teraz wyobrazić, poruszam palcem i chrząkam jak Louis Black w najlepszym wydaniu.)

Wiele hałasu nic na Blogosfera teraz, ponieważ Microsoft wysłał kilka laptopów Ferrari z Vista wstępnie załadowane do wielu blogerów A-List. Ludzie wariują. To tak, jakby Microsoft kupował wybory czy coś w tym stylu, albo stoi za zabójstwem JFK, albo sprzedał broń masowego rażenia Korei Północnej.

Jestem ze Scoble na tym!

Obudźcie się, to jest biznes! Głównym obowiązkiem każdego marketera jest inwestowanie pieniędzy tam, gdzie będzie to miało wpływ na większość kupujących… kropka. Masz budżet, lepiej spraw, by działał. Oto wyjątki:

  1. Microsoft stawia wymagania blogerom (oni nie postawili żadnych)
  2. Ummmm, to było to.

Nie różni się to niczym od tego, że Shaq kupuje nową parę wykonanych na zamówienie trampek na każdy dzień roku. Czy każdy inny dzieciak grający w koszykówkę płacze do swoich Mommies, że Shaq dostał darmowe tenisówki, a oni nie? NIE! Mama się forsuje, ponieważ Shaq jest influencerką i płaci 8 razy więcej niż powinna za jakieś gówniane tenisówki.

Widziałeś kiedyś koniec wyścigu Nascar? Kierowca zakłada jedną czapkę, wypija markowy napój gazowany, narzuca drugą czapkę (obie mają duże logo) i każde zdanie zaczyna od 5 nazwisk sponsorów. „Cóż, mam ci coś do powiedzenia Jim, ten Dupont, Reeses, Toshiba, Levi's, Chevrolet naprawdę dobrze sobie tam radził”. Czy ktoś wychodzi z Nascar i krzyczy: „Próbujesz wpłynąć na mnie całą tą reklamą marki!”. Nie.

Być może Tiger Woods powinien mieć na koszulce zrzeczenie się, że kije, których używa, zostały mu wręczone, albo piłki, albo Cadillac. No dalej ludzie, żyjcie. Nie jesteśmy politykami. Nie jesteśmy w gazecie, w której linie dziennikarstwa i reklamy trzeba oddzielać, ponieważ włócznia wpływów może zadecydować o wyborach. Nie złożyłem przysięgi ani nikomu nie przysiągłem. Jestem blogerem. Mam 500 czytelników dziennie, a mój marketing afiliacyjny nie pokrywa nawet kosztów mojego dostępu do Internetu.

Jedyną osobą, która ma zobowiązania wobec swoich czytelników, jest bloger, a nie Microsoft. Pierwsi blogerzy dostali swoje laptopy i pierwszą rzecz, o której pisali? Hej, mam tego fajnego laptopa od Microsoftu. Zgadnij co?! To było ujawnienie i teraz wiesz.

Osobiście CHCĘ, aby Microsoft rozprowadzał laptopy i Vista. Chcę usłyszeć, jak to działa, czy jest warte swojej ceny. Microsoft umieścił mnie na twojej liście! Moi czytelnicy chcą wiedzieć!

Jedynym błędem popełnionym w całej tej klęsce było wycofanie się Microsoftu. Oto, jak by to poszło, gdybym zajmował się marketingiem:

Pytanie od Bloggera (płaczliwy głos): Panie zły Microsoft! Słyszeliśmy, że rozprowadziłeś kilka naprawdę drogich laptopów z fabrycznie załadowaną Vistą wśród blogerów z listy A. Uważamy, że próbujesz wpłynąć na tych blogerów za pomocą tych hojnych prezentów w nadziei, że będą skłonni pozytywnie opisywać swoje doświadczenia z Vistą na blogu. Czy to prawda?

Odpowiedź od Douglas Karr, Wiceprezes ds. Marketingu firmy Microsoft (rzeczowo): Tak, głupku. To moja praca.

Pełne ujawnienie informacji:

  • Microsoft nie zapłacił mi nic za ten post. W rzeczywistości wysyłam go z komputera Mac.
  • Raz dostałem bilety na Colts od Pata Coyle'a. Czy to w porządku dla wszystkich? Bardzo pomogłem mu z jego blogiem i zaskoczył mnie nimi kilka tygodni temu. Jesteś na mnie zły? Czy w zamian przywłaszczyłem sobie jakąkolwiek nieruchomość na mojej stronie? Może nie jestem pewien. To dobry facet ze świetnym blogiem, więc często go wspominam. Przeczytaj to! Czy masz ich nowy widżet? To naprawdę fajne, proszę bardzo:

  • Ten blog jest tworzony za pomocą PHP i MySQL oraz kilku wtyczek, które były ABSOLUTNIE 100% DARMOWE. I kocham ich! A teraz krzycz na nich za to, że dali mi to za darmo, dobrze ?!

Komentarze 2

  1. 1

Co o tym myślisz?

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są dane komentarza.