Plaga mediów społecznościowych

szum mediów społecznościowych

Stare powiedzenie szeroko sięgających mediów mówi, że gałki oczne = pieniądze. Oto błędna logika, która jest dziś powszechnie akceptowana jeszcze gałki oczne = jeszcze pieniądze. Widzimy serwisy społecznościowe, takie jak digg, Moja przestrzeń i Facebook plateau, a nawet spadek udziału.

Płaskowyż mediów społecznościowych

Jestem przekonany, że wszystkie te strony odepchną się i powiedzą Ci, że rośnie ich liczba gałki oczne. To jest właściwie nie dobre wieści. Jeśli uczestnictwo słabnie lub maleje, a liczba użytkowników rośnie, w matematyce jest wiadomość! Przeciętny użytkownik spędza mniej czasu… lub coraz więcej użytkowników całkowicie rezygnuje z usługi.

Pokusa, by stać się ogromnym, jest zawsze obecna… więcej gałek ocznych może przynieść więcej pieniędzy. Jednak długoterminowe ryzyko większej liczby gałek ocznych może pogrzebać popularność Twojej witryny lub sprawić, że stanie się ona ogromnym celem spamu. Te witryny powinny być bardziej rozważne w analizie wzrostu ich witryny w porównaniu z wpływem na obecnych użytkowników. Gdyby to zrobili, być może doszliby do wniosku, że aby zmaksymalizować zysk, istnieje dobry rozmiar do swojej witryny, aby nie wykraczać poza jej zakres, zamiast szukać dalszego rozwoju.

Plaga miejska = Plaga mediów społecznościowych

Problem jest dość prosty, to miejska zaraza. Kiedy mieszkałem przez rok w Phoenix w Arizonie, dużo czytałem o miejskiej zarazie, która miała miejsce. Pod koniec lat 80. przedmieścia Phoenix rosły w tak wymagającym tempie, że nikt nie nadążał za centrum – śródmieściem. Gdy dzielnice stały się przepełnione, a ruch uliczny stał się bałaganem, ludzie przenieśli się do nowszych dzielnic.

Te nowe dzielnice miały nowe szkoły, nowe domy, więcej ziemi i drzew oraz wspaniałych sąsiadów – nie wspominając o czystym powietrzu i dużej przestrzeni do poruszania się. Zbliżyłeś się do swoich sąsiadów… ponieważ nie zawsze się wprowadzali i wyprowadzali… chodząc na imprezy towarzyskie i rozmawiając przez płot.

W odniesieniu do mediów społecznościowych wierzę, że widzimy to samo. Rdzeń Digga przeżywa teraz plagę – użytkownicy, którzy pomogli stworzyć serwis, który stał się tak popularny, zaczynają się rozczarować i szukają alternatyw. W przypadku MySpace odpowiedzią był Facebook. Teraz Facebook urósł do rozmiarów MySpace i pojawiają się te same płaskowyże – tym razem w szybkim tempie.

Gdzie wszyscy jadą? Myślę, że odpowiedzią jest atak mikrosieci wyskakiwać. Ludzie opuszczają centrum miasta i wyprowadzają się na przedmieścia.

Przesłanie dla marketerów

IMHO, to świetna wiadomość dla marketerów. Korzystanie z szeroko zakrojonych technik reklamowych, które docierają do wielu gałek ocznych (ale mało kupujących), staje się coraz mniej popularne. Coraz popularniejsze staje się znajdowanie mikrowitryn, które odpowiadają niszy, do której chcesz dotrzeć. Osobiście otrzymuję znacznie więcej zamówień na przychody z reklam dla niszowych witryn, które prowadzę, takich jak Weterani marynarki wojennej.

Czas spędzony na stosowaniu kampanii marketingowych we wszystkich tych witrynach może stanowić różnicę w kosztach tylko starego partia i wybuch technik. Łowienie dynamitu było łatwe, ale w Internecie okazuje się szkodliwą taktyką. Wymaga to od marketerów zmiany taktyki, wymagającej od nich cięższej pracy nad odpowiednim przekazem we właściwym czasie - a także budowania doskonałej obecności w Internecie o wyjątkowej reputacji.

Nikt nie powiedział, że to będzie łatwe!

Jeden komentarz

  1. 1

    Media społecznościowe to najbardziej nieprzewidywalny biznes. Większość witryn, takich jak MySpace czy FaceBook, jest skierowana do młodych ludzi i jak wszyscy wiemy, tego typu odbiorcy mogą bardzo szybko zmienić ich gust.
    Pamiętasz świat? Pierwsza sieć społecznościowa - „bańka internetowa”, która osiągnęła zasięg 200 milionów dolarów i straciła wszystko w 1 dzień.

Co o tym myślisz?

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są dane komentarza.