To jest hołd dla największego posta na blogu na świecie…

wytrwały hołd

To jest nie najwspanialszy post na blogu na świecie… nieee… to tylko hołd.

Odkładając wszystkie żarty na bok, dziś rano usunąłem 3 wersje robocze postów. Były to szkice, które zacząłem dawno temu, ale po prostu nie mogłem dostroić ich na tyle, by móc je opublikować. Być może jeden z nich był największy pisać na świecie. Po prostu nie będziemy wiedzieć. Jednym z nich było porównanie bloga do ewolucji gazet. Drugi dotyczył równowagi między przywództwem a współpracą przy realizacji. Trzecim postem był post krytykujący porównanie branży poczty bezpośredniej na pocztę tradycyjną.

Dla was blogerów, jak często przepisujecie lub całkowicie usuwacie post przed jego opublikowaniem? Prawdopodobnie rzucam 1 lub 2 w tygodniu.

Komentarze 9

  1. 1

    Muszę przyznać, że nie mam żadnego „dopracowania”, moje umiejętności pisania są tak złe, że każda kolejna próba dostrojenia zmniejsza liczbę słów = 0. Czasami używam umiejętności literackich mojej dobrej żony, aby zmniejszyć gramatykę poziom błędu spadł z „strasznego” do „niskiego poziomu”, ale niestety nie zawsze jest w pobliżu, kiedy muszę „zacząć żyć”.

    Czy myślę, że moja znajomość języka angielskiego wpływa na moje czytelnictwo? Nie mam pojęcia, ludzie z pewnością nie przychodzą, aby czytać mój artykuł ze względu na jakość pisania, więc w którym momencie zła gramatyka / ortografia odstrasza ludzi? Oczywiście nie zanurkowałem jeszcze w te głębiny.

    Mam niedokończone artykuły, które mogą na zawsze pozostać niepublikowane tylko dlatego, że uważam, że są one ogólnie złym pomysłem, a nie z powodu samej treści.

    • 2

      Gramatyka to moja pięta achillesowa, Nick. Często przeglądam post i wprowadzam w nim zmiany 5 lub 6 razy, zanim go opublikuję. Po opublikowaniu moich postów często muszę edytować dodatkowe błędy gramatyczne.

      Nie mam żony, która sprawdzałaby moją pracę… ale może kiedyś stać mnie na redaktora. Byłoby fantastycznie!

  2. 3

    Hej Doug:

    Muszę powiedzieć, że to trochę denerwujące, że patrzysz przez ramię… skąd wiesz, że usunąłem ponad 3 wersje robocze, które po prostu nie były „dostrajalne”? Co?

    Dobry!

    - Papa

  3. 5

    Co najmniej raz dziennie na blog, który tworzę. Czasami jest to tak proste, jak tytuł. Moja praktyczna zasada jest taka, że ​​jeśli nie mogę sprawić, by tytuł był pociągający, przechodzi on przynajmniej do statusu wersji roboczej.

  4. 6

    Cześć Doug!

    Właśnie odkryłem twój BLOG i stwierdziłem, że jesteś płodnym pisarzem. Moim największym wyzwaniem jest stworzenie rytmu i możliwe poświęcenie się temu procesowi.

    Zacząłem swój BLOG w kwietniu 07 tego roku. I mam chwile, w których jestem naprawdę zainspirowany i inne, w których jestem blaha! Miałem kilka przypadków, w których krótkie pomysły zamieniły się w nic.

    Ale jesteś dla mnie inspiracją… i dzięki Tobie! Od jednego wytrwałego fana D do drugiego… 🙂

  5. 8

    Odkąd zacząłem, co nie było tak dawno temu, wydaje mi się, że 2: 1 działa dla mnie, tj. Z 2 wstępnych pomysłów jeden publikuję, a drugi wraca do szkiców. Dopiero niedawno zacząłem przechowywać wersje robocze do późniejszego opublikowania i postrzegam ten proces jako iteracyjny.

    Jak zrównoważyć utrzymywanie szkiców do pracy i nie pozwalanie im się zestarzeć oraz uznawanie, że tydzień to bardzo długi okres w blogosferze? Oczywiście związane z tematem, ale zastanawiałem się, czy musisz wyrzucać wiele możliwych dobrych postów, ponieważ zestarzały się.

    I tak, przeglądam go i wprowadzam zmiany około 4 do 5 razy, zanim ostatecznie go opublikuję.

Co o tym myślisz?

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są dane komentarza.