Wracamy do gałek ocznych

lemingi 1

Jeśli należysz do LinkedIn, Twitter, Facebooklub youtube, przekonasz się, że twój interfejs użytkownika zawsze zawiera zalecenia aby inni mogli się z nimi połączyć lub śledzić.

Uważam to za niepokojące.

Ja też się z tego nie usprawiedliwiam. Zawsze staram się zwiększać liczbę obserwujących w Internecie i promować to przy każdej okazji. Przejdź do dowolnej witryny z firmą lub osobą poszukującą autorytetu w Internecie, a zobaczysz, jak proszą o więcej obserwujących. To wymknęło się spod kontroli.

Jednocześnie osoby takie jak Facebook udają, że martwią się o twoją prywatność - zapewnienie wytyczne dotyczące prywatności że powinieneś łączyć się tylko z rodziną i znajomymi. Naprawdę? Dlaczego więc Facebook zawsze poleca mi kontaktowanie się z ludźmi, którzy są nie moja rodzina i są nie moi przyjaciele?!

Z drugiej strony Twitter jest dość rażący, jeśli chodzi o to, co próbują zrobić. W swoich wytycznych dotyczących prywatności stwierdzają: „Większość informacji, które nam przekazujesz, to informacje, o których upublicznienie prosisz”. i mówią ci, że rzeczywiście wysyłają te treści do świata w czasie rzeczywistym.

Ponieważ naruszenia bezpieczeństwa i informacje dotyczące prywatności stają się coraz bardziej powszechne w mediach społecznościowych, potrzeba zwiększania liczby wszystkich sieci przez samą liczbę osób musi się zmienić. Jak dobrze, więcej korzyści gałki oczne musi być agresywnie bagatelizowany przez marketerów. Jeśli chodzi o media społecznościowe, wracamy do trybu „gałki ocznej”. Tradycyjne media zawsze reklamowały duże liczby i nigdy to nie działało.

Każdy może oszukiwać i dodawać dziesiątki lub setki tysięcy obserwujących (znajdź kogoś, kto nie ma autorytetu z ponad stu tysiącami obserwujących i zacznij obserwować wszystkich ich obserwujących - gwarantuję, że większość z nich podąży za tobą). Gdy to zrobisz, od razu zostaniesz zauważony jako osoba, na którą ma wpływ dowolna liczba aplikacji online - nawet wyrafinowane algorytmy, takie jak Klout są manipulowani.

Teraz, tak jak ja, jestem zaniepokojony, ale właśnie w tej grze jesteśmy dzisiaj. Jeśli moi klienci mają zamiar konkurować, a ja spróbuję dotrzeć do większej liczby i sprzedać więcej, zamierzam też zagrać w tę grę. Mam zamiar również polecić moim klientom zwiększenie liczby obserwujących. Kiedy znajomy z firmy zapytał mnie niedawno, jak włamać się na Twittera, udzieliłem mu trzech rad:

  1. Zapewnij wartość swoim obserwatorom.
  2. Mów, kiedy jest coś, o czym warto porozmawiać.
  3. Jeśli ludzie Cię nie obserwują, kup kilku obserwujących, aby przyspieszyć śledzenie.

O cholera, czy właściwie komuś doradziłem kupuj obserwujących? Tak. Czemu? Ponieważ śledzicie ludzi, którzy mają wielu obserwujących, zamiast dbać o trafność ich treści. Oczywiście nie wszyscy, ale większość z was. (PS: Kupowanie obserwujących wiąże się z ryzykiem… jeśli ty ssać media społecznościowe, odejdą. Nie jest to jednak duże ryzyko, więc obecnie wszyscy to robią).

W końcu osiągniemy punkt nasycenia, w którym wszyscy podążają za każdym, kto mówi o niczym, a medium będzie nadużywane i pomniejszane, tak jak robiliśmy to z każdym innym tradycyjnym medium w przeszłości. W tym momencie marketerzy zapomną o wolumenie i zaczną działać odpowiedzialnie, sponsorując zasoby mediów społecznościowych odpowiedniej publiczności.

Do tego czasu myślę, że będziemy nadal zbierać gałki oczne.

Co o tym myślisz?

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są dane komentarza.