Zachód vs Środkowy Zachód, runda II

indiana

PREAMBUŁA

W zeszłym tygodniu byłem na panelu w The Combine - 2010 o nazwie Go West: Byli mieszkańcy Środkowego Zachodu, którzy przenieśli się do Doliny Krzemowej, dzielą się swoimi historiami. Byłem jedną z czterech osób omawiających nasze osobiste historie i wywołało to burzę na Twitterze i trafiłem do czwartej kategorii, kiedy Doug Karr opublikował swoje reakcje, gdy podsumował Połącz 2010 tutaj.

Wszystkie te odczucia były całkowicie uzasadnione, biorąc pod uwagę płytki charakter formatu, który jest dojrzały do ​​bezczelnych brań dźwiękowych, ale niewystarczający, aby naprawdę rzucić światło na coś, co zasługuje na więcej niż 10 minut swobodnej rozmowy na osobę. Doug Karr był bardzo łaskawy, dając mi możliwość zanurzenia się w tej dyskusji, aby przedstawić moją perspektywę - nie dotyczącą tego, co wydarzyło się w Kombinacie - ale przeformułować ją z debaty między Zachodem a Środkowym Zachodem (ze mną w roli Drago) do takiego, który zapewnia większą głębię wokół przedsiębiorczości tutaj w San Francisco i na Środkowym Zachodzie (w moim przypadku Bloomington, IN).

Myślę, że są lekcje, oparte na uzasadnionej krytyce, które mogą dać w tym wszystkim możliwości, niezależnie od tego, po której jesteśmy stronie. W końcu czy nie jest to jeden z kluczowych filarów przedsiębiorczości?

Wspólne doświadczenia kształtują naszą społeczność i kulturę

Społeczności na Zachodzie i na Środkowym Zachodzie są równie ważne w obu lokalizacjach, ale jeśli chodzi o dynamikę ich makijażu, można porównać jabłka z pomarańczami. Moja historia pasuje do wielu tutaj: przeprowadzka na Zachód jest aktywną metaforą, która ma bogatą i intensywną historię rozwoju naszego kraju. W przeciwieństwie do Lewisa i Clarka, nikt dziś nie wiosłuje w górę rzeki, nie walczy z niedźwiedziami grizzly i nie negocjuje przejścia z walczącymi Indianie Rdzenni Amerykanie, ale tak jak oni, wszyscy łączy nas podobne poczucie spotkania - spotkań z ludźmi, krajobrazami, własnym ja i ograniczeniami, kiedy podejmowaliśmy ryzyko opuszczenia wygodnego domu i przeprowadzki na Zachód. Niewielu z nas pochodzi stąd, ale budujemy naszą społeczność na tych wspólnych doświadczeniach poza tradycjami, takimi jak język, klasa społeczno-ekonomiczna, kolor skóry i nienawiść do Kanye Westa.

Na Środkowym Zachodzie społeczność jest jedną z najsilniejszych i najbardziej godnych pozazdroszczenia cech każdej kultury na świecie. Ludzie na Środkowym Zachodzie cenią sobie wzajemne plecy, nadmierną gościnność (chyba że jesteś na meczu piłkarskim Ohio St - Mich) i zawsze wykonując zadanie z jak najmniejszą ilością fanfar (jeśli Indiana University kiedykolwiek umieści nazwiska na plecach ich koszulek, nie zdziwiłbym się, gdyby Bloomington zamienił się w stos tlącego się wapienia). To poczucie wspólnoty jest tak potężne, że byłoby szaleństwem zostawić to wszystko za sobą i przenieść się do miejsca, w którym można zapłacić 1,700 dolarów miesięcznie za życie w pudełku po butach na szczycie aktywnej linii uskoków.

Tak więc obie społeczności mają bardzo silne więzi, ale wartości i doświadczenia, które tworzą te więzi, mają pewne zalety i wady w przedsiębiorczości. W perspektywie krótkoterminowej Indiana jest obecnie w niekorzystnej sytuacji.

Ryzyko i nagroda

nikt nie filmW bardzo niedocenianych Nazywam się NiktBohater „Nobody” (grany przez Terrance Hill) przejmuje kilka kul przez swój kowbojski kapelusz od legendarnego rewolwerowca Jacka Beauregarda (w tej roli Henry Fonda), aby udowodnić mu swoją wiarygodność. Dialog, który wymieniają genialnie:

  • Jack: Powiedz mi, jaka jest twoja gra?
  • nikt: Kiedy byłem dzieckiem, udawałem Jacka Beauregarda.
  • Jack: …a teraz, kiedy wszyscy jesteście dorośli?
  • nikt: Jestem bardziej ostrożny. Ale czasami małe ryzyko może przynieść nagrody, wiesz.
  • Jack: Jeśli ryzyko jest małe, nagroda jest niewielka.

Największa różnica, na którą zwracam uwagę w kulturach między Zachodem a Środkowym Zachodem, leży wprost w tym aksjomacie. W ciągu ostatnich 2 lat angażowania się w społeczności internetowe i technologiczne w Indy i Bloomington, mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest to jedyny największy problem, jaki stanął Indiana, aby stać się kolejnym Boulderem lub następną Doliną Krzemową. To robi nie znaczy że nikt podejmuje ryzyko lub że w Indianie nie ma żadnych znaczących zmian. Ale oznacza to, że jeden z kluczowych elementów budowania odnoszącej sukcesy społeczności technologicznej nie do końca wpasował się w koncepcję dużego ryzyka.

Kluczową pozycją w każdym biznesie technologicznym jest współzałożyciel techniczny lub główny programista (duh). Popyt na tego typu ludzi znacznie przewyższa ich podaż i dotyczy to również San Francisco. Główna różnica w Indianie polega na tym, że nieproporcjonalnie duża liczba osób z umiejętnościami technicznymi do tworzenia produktu internetowego zareagowała na tę nierówność podaży i popytu, tworząc „sklepy deweloperskie”, które „zlecają” rozwój techniczny na zewnątrz. Wymaga to od nietechnicznych przedsiębiorców, aby wydali cały swój ciężko zarobiony kapitał, który zgromadzili i/lub kapitał własny, aby zapłacić komuś, kto nie ma skóry w grze. Rozmawiałem z licznymi programistami z Indy i Bloomington, którzy zarabiali świetne pensje i myślą, że są przedsiębiorcami, ponieważ rozwiązują problemy start-upów. Ale tak naprawdę nie są. Nie jesteś przedsiębiorcą, dopóki nie zrezygnujesz z poduszki, nie rzucisz kapelusza na wszystkich i nie poświęcisz się, dopóki nie stworzysz czegoś, co tworzy wartość i zarabia pieniądze. Jeśli co roku składasz W-2, nie jesteś przedsiębiorcą.

Douglas Karr i wielu innych wykonało niesamowitą robotę, ustanawiając Indy jako hotspot Marketing Tech. To jest niesamowite. Jednak inni założyciele, którzy chcą zbudować kolejny Facebook/Google/itp., potrzebują poważnego talentu inżynierskiego. Jest tutaj, ale nie jest właściwie przydzielany, a zachęty nie są wyrównane. Znam wielu nietechnicznych przedsiębiorców w Indianie, którzy rozpaczliwie potrzebują talentu programistów i nie mogą go zdobyć, chyba że zapłacą gotówką lub zrezygnują z kapitału, który nie zostanie w namiocie po wydaniu. Tak więc Indiana wciąż traci tych niezwykle utalentowanych przedsiębiorców na rzecz San Francisco i Doliny, ponieważ ta zagadka po prostu nie istnieje tutaj w nieproporcjonalnych ilościach. Nie mówię, że „nie odniesiesz sukcesu, jeśli nie przeniesiesz się na Zachód”. Mówię, że założycielom nietechnicznym było zbyt trudno znaleźć technicznych współzałożycieli, których potrzebują, aby konkurować ze start-upami i firmami na Zachodzie, które nie mają tego samego problemu.

Dobra wiadomość dla Indiany. Sprawy zaczynają się toczyć, powoli i nie sądzę, żeby to był problem na dłuższą metę. Jak długo? Nie wiem, ale gdybym był przedsiębiorcą z Indiany, który nie chce przenieść się na Zachód, tłukłbym tego konia, aż zostałby zredukowany do kupy molekuł.

Komentarze 5

  1. 1

    @dougheinz, jesteś prawdziwym dżentelmenem, Doug. Naprawdę doceniam optymistyczny post i fantastyczny punkt widzenia, który wnieśliście do tej dyskusji. Ośmielę się powiedzieć, byłeś o wiele bardziej optymistyczny niż niektóre z negatywnych głosów ze środkowego zachodu, które włączyły się, by skarcić mnie na moim stanowisku. Dzięki za poświęcenie czasu!

  2. 2
  3. 3

    Wróciłem do Indianapolis po 3 roku w Nowym Jorku, aby dołączyć do Raidious. Jest tam jeden znak optymizmu.

    Kiedy pierwszy raz się tam przeprowadziłem, miałem chip na ramieniu, że jesteśmy tu równie dobrzy, jak gdziekolwiek indziej. Szybko się przekonałem, że to absolutna prawda, ale mówienie o tym sprawia, że ​​brzmisz prowincjonalnie.

    Mój szef nie mógł uwierzyć, że pochodzę ze Środkowego Zachodu, ponieważ „chodzę szybko, mówię szybko”, mówię rękami i jestem „bardzo kulturalny”. Mój drugi raport z przerywaną linią nie mógł nawet nakreślić kształtu stanu Indiana. To są dwaj nowicjusze.

    Podczas gdy talent płynie swobodnie, kultura ma tendencję do emanowania z jednego z dwóch wybrzeży. To tylko fakt. Przez większość czasu talent podąża za tym źródłem kultury do jednego z tych dwóch obszarów.

    Oburzenie i usprawiedliwianie się nie są właściwą drogą. Dobra robota, Doug. Podobał mi się twój ton.

    Jeśli nic innego, rób to, co robią w Nowym Jorku. Za każdym razem, gdy ktoś w ciebie wątpi, powiedz im, żeby poszli sami.

    Po prostu ty.

  4. 4

    Dzięki. Twoja to dość klasyczna opowieść o tym, co się dzieje, gdy ludzie z różnych dziedzin i środowisk rzeczywiście spotykają się i przekraczają stereotypy. Bardzo trudno jest żyć jako ideolog, prawda?

Co o tym myślisz?

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są dane komentarza.